Dlaczego warto jechać na praktykę zagraniczną? Wspomnienia z Malagi.

Szczegóły
Poprawiono: wtorek, 10, grudzień 2019 19:06
Adam Hubicki
Odsłony: 368

Jesteśmy uczennicami czwartej klasy technikum żywienia i usług gastronomicznych. W maju tego roku odbyłyśmy w ramach Erasmusa+ miesięczną praktykę zawodową w słonecznej Maladze w Hiszpanii.

 Przed odbyciem praktyki odczuwałyśmy strach i niepokój. Nie wiedziałyśmy co nas tam spotka. Ciągle zadawałyśmy sobie pytania. Na jakich ludzi trafimy? Jaka będzie rodzina, u której zamieszkamy? Czy w pracy będziemy umiały się dogadać?  Mimo wszystkich tych pytań, 4 maja wyleciałyśmy do Hiszpanii z całym bagażem niepewności. Chciałyśmy poznać nowych ludzi, nową kulturę i zdobyć doświadczenie. Pierwszy raz w życiu leciałyśmy samolotem, było to dla nas bardzo duże przeżycie i ogromny szok, że znajdujemy się ok. 10 km nad Ziemią. 

 Kiedy przyleciałyśmy do Malagi, byłyśmy bardzo zestresowane. Z każdej strony słychać było głównie język hiszpański, którego my znałyśmy tylko małe podstawy. Obcy ludzie, obcy kraj. Pierwszy tydzień był ciężki, ponieważ nie umiałyśmy się odnaleźć w mieście, w miejscu pracy. Potem  było już tylko lepiej. Od pierwszych dni Malaga zauroczyła nas swoimi pięknymi ulicami i placami, śródziemnomorską roślinnością, promenadą wzdłuż wybrzeża, ciekawymi zabytkami, licznymi kafejkami i klimatem. Jest to miasto, gdzie urodził się Pablo Picasso i jest tam muzeum jego obrazów.

 Pracowałyśmy w małej restauracji Lechuga Tapas. Pomagałyśmy w przygotowywaniu potraw, najczęściej kroiłyśmy warzywa i owoce, składałyśmy serwetki dekoracyjne i układałyśmy stoliki i krzesła na tarasie. Niekiedy chodziłyśmy do pobliskich fruterii po świeże owoce i warzywa. Było to nie lada wyzwaniem, iść w obcym kraju, bez większej znajomości języka, na zakupy, ale dawałyśmy radę. Szefostwo było bardzo wyrozumiałe w stosunku do nas. Kiedy czegoś nie rozumiałyśmy, mówili to jak najłatwiejszym sposobem lub tłumaczyli na telefonie. Ludzie z którymi na co dzień pracowałyśmy, byli zawsze uśmiechnięci, z dobrym nastawieniem i przede wszystkim bardzo pomocni.              

 Mieszkałyśmy u rodziny hiszpańskiej. W dużym domu, który dzieliłyśmy razem z dziewczyną z Ameryki i chłopakiem z Chin, który codziennie grał na gitarze . Kobieta, która się nami opiekowała, miała na imię Ana i była bardzo miłą i troskliwą osobą. Można powiedzieć, że była naszą hiszpańską mamą, która zawsze pytała nas czy wszystko u nas w porządku, czy niczego nam nie brakuje. Zawsze mogłyśmy na nią liczyć. 

 Oczywiście oprócz pracy, był też czas na odpoczynek i na wycieczki. Codziennie chodziłyśmy na plażę, na której spędzałyśmy większość swojego wolnego czasu. Kąpałyśmy się w morzu, skakałyśmy na fale i wygrzewałyśmy się w gorącym słońcu. Ogromnym przeżyciem była dla nas wycieczka na Gibraltar, który należy do Wielkiej Brytanii. Na Gibraltarze były piękne widoki, spotkałyśmy małpki, które żyją na wolności, mogliśmy zrobić sobie z nimi zdjęcia. Była to najlepsza wycieczka na jakiej byliśmy przez ten miesiąc. Pojechałyśmy również do Rondy, pięknego miasta na skałach, z pięknymi zabytkami. Płynęłyśmy także katamaranem. Rejs trwał 1,5 godziny, w tym czasie mogliśmy poskakać do wody i popływać na środku morza.

 Przed praktykami odczuwałyśmy strach i wątpliwości, a kiedy przyszła pora na wylot z Malagi mieliśmy pełne łez oczy, bo nie chcieliśmy opuszczać tego świetnego miejsca i tych cudownych ludzi.   

 Dlaczego warto wyjechać na praktyki? Odpowiedź jest bardzo prosta. Przede wszystkim musimy korzystać z możliwości jakie daje dam szkoła, a są one ogromne. Poprzez praktykę, możemy poznać nowe osoby, inną kulturę, nauczyć się wielu nowych  rzeczy i jest to moment, w którym w pewnym sensie jesteśmy zdani sami na siebie. Przede wszystkim mamy wspomnienia, których nikt nie jest w stanie nam odebrać. Dlatego gorąco polecamy i zachęcamy do wyjazdów na praktyki, bo jest to największa przygoda jaka może nas spotkać w życiu i niezapomniane chwile. 

 

Barbara Biniosek i Patrycja Wrótniak